Początki Błażeja w prowadzeniu szkoleń
Dziesięć lat temu miałem poprowadzić wykład na uniwersytecie o zarządzaniu ryzykiem. Przypadek sprawił, że dzień wcześniej praktycznie straciłem głos. Wiedziałem, że nie dam rady przeprowadzić wykładu w klasycznej formule „gadającej głowy”. Potrzebowałem czegoś, co odciąży moje struny głosowe. Postanowiłem stworzyć prostą symulację, która pokaże studentom, czym jest ryzyko i jak wygląda proces podejmowania decyzji w projekcie.
W tym momencie chciałem wyjść ponad poziom klasycznych ćwiczeń, które miałem w zanadrzu. Ćwiczenie to krótkie, precyzyjne i angażujące zadanie, które kończy się wraz z wykonaniem. Gra to coś więcej: system decyzji, konsekwencji i emocji. W grze uczestnicy wchodzą w rolę, podejmują wybory, ponoszą ich skutki i uczą się przez pełne doświadczenie, a nie tylko przez chwilową aktywność.
Gra była zaskakująco prosta. W Google Sheets przygotowałem tabelę, w której zespoły podejmowały decyzje: iść bezpieczną ścieżką czy ryzykować szybsze podejście? W tle działały pseudolosowe mechanizmy, które generowały konsekwencje. Tematem była wspinaczka na ośmiotysięcznik K2 w górach Karakorum – metafora pełna napięcia i ryzyka.
Co się wydarzyło? Plan spełnił się tylko częściowo. Rzeczywiście nie musiałem mówić przez cały wykład – wystarczyło wyjaśnić zasady i uruchomić grę. Ale za to musiałem krzyczeć, by przebić się przez gwar zaangażowanych studentów, kiedy podsumowywałem kolejne etapy.
Wtedy zrozumiałem, że gra angażuje nie tylko intelektualnie, ale też emocjonalnie i społecznie. To było moje pierwsze głębokie doświadczenie z uczeniem przez grę.